30 IX — dzień 22.
W końcu, po intensywnej walce, osiągnąłem kolejny kamień milowy: waga wskazała 119,3 kg. Niniejszy artykuł piszę 30 września — 8 września rozpocząłem post, więc z wyliczeń wynika, że jest to 22. dzień (no, prawie).
Przygotowanie
Wcześniej byłem na diecie ketogenicznej i upewniłem się, że organizm jest w stanie ketozy. Przez rygorystyczne trzymanie makr i ograniczenie węglowodanów wprowadziłem organizm – można to tak ująć – w stan umiarkowanej ketozy.
Odbyłem konsultację z lekarzem; ustaliliśmy między innymi niezbędną suplementację: witaminę D3 (ok. 30 000 IU/dzień), magnez, potas i elektrolity — woda + łyżka soli kłodzkiej + cytryna.
Wynik i szacunki
Głównym celem głodówki była redukcja wagi. Zaczynałem z pułapu 135 kg; po 22 dniach jestem na 119,3 kg. Przyznam, że jestem trochę zdziwiony rezultatem — wydaje mi się spektakularny.
Według moich wyliczeń w tym czasie mogłem spalić około 10 kg czystej tkanki tłuszczowej oraz około 6 kg masy beztłuszczowej (mięśnie, białko, woda związana z tkankami). Uważam, że liczba 10 kg jest całkiem prawdopodobna, ponieważ przed wejściem w głodówkę byłem już w ketozie, więc głównym paliwem organizmu był tłuszcz, a nie mięśnie czy białko. Redukcja nie była też spowodowana odwodnieniem — dziennie przyjmowałem około 4,5 litra wody i elektrolitów.
Byłem aktywny fizycznie. Szacuję, że w tym czasie spaliłem od 77 000 do 88 000 kcal, co daje średnio 3 500–4 000 kcal dziennie.
Poziom ciał ketonowych był bardzo wysoki — zanotowałem 3,7 mmol/l przy glukozie 55 mg/dl, co świadczy o głębokiej, terapeutycznej ketozie. Organizm musiał w całości czerpać energię ze zgromadzonych zasobów.
Końcowe efekty poznam po tzw. refeedzie, czyli stopniowym powrocie do normalnego odżywiania.
Dna moczanowa
Poza redukcją masy, celem postu było także złagodzenie dolegliwości związanych z dną moczanową, która potrafi mi uprzykrzać życie. To choroba atakująca stawy; w moim przypadku najczęściej jest to śródstopie. Gdy atak jest nasilony, trudno mi stanąć na nodze, a chodzenie i zakładanie butów staje się bardzo utrudnione. Podczas postu miałem kilka ataków o różnym nasileniu. Kilka ataków w tak krótkim okresie czasu to bardzo dużo. Objawy jednak bardzo szybko ustępowały — to wyraźna różnica w porównaniu do stanu normalnego, czyli poza głodówką. Konsultowałem całą sprawę z lekarzem; usłyszałem, że przyczyną mogą być szybkie zmiany wagi. W tkance tłuszczowej niestety zmagazynowane jest sporo „śmieci” które są uwalniane do organizmu w efekcie spalania nagromadzonych zapasów. To właśnie te uwalniane ze stopionego tłuszczu związki mogą powodować napady dny moczanowej.
Samopoczucie i aktywność
Na głodówce byłem zdecydowanie bardziej aktywny; miałem więcej energii i motywacji niż zwykle. W tym czasie, poza pracą zawodową, nagrałem około 9–10 odcinków podcastu o diecie ketogenicznej i stworzyłem tę stronę internetową. Mimo że miałem pewne pojęcie o projektowaniu stron, nagrywanie wideo było dla mnie nowością — zgłębiałem tę dziedzinę od podstaw.
Moje samopoczucie bywało zmienne: zdarzały się chwile prawdziwej radości i zachwytu, ale także momenty zwątpienia i beznadziei. Na temat jedzenia myślałem rzadko — łatwo było odwrócić uwagę. Gdy jednak pojawiały się myśli o jedzeniu, były to raczej wyobrażenia „co bym zjadł”, niż realna potrzeba ciała. Mimo otyłości i historii napadów głodu, przez większość czasu byłem na poście obojętny na jedzenie; żaden zapach zza drzwi sąsiadów ani przygotowywane przeze mnie posiłki dla klientów nie robiły na mnie wrażenia.
Podczas głodówki wypiłem pół butelki wina 9 września, świętując urodziny.
Wątpliwości i refeed
Od około dwóch tygodni zastanawiam się, czy nie zakończyć już głodówki. Martwi mnie cały proces refeedu (procesu wyjścia z postu) — myśl o zakupach, przygotowywaniu jedzenia i fakcie, że tempo redukcji prawdopodobnie znacznie spowolni, nie napawa mnie entuzjazmem. Nie ciągnie mnie do jedzenia, jedynie pojawia się drobna myśl: „może już wystarczy?”. Poza tą myślą nie odczuwam negatywnych objawów fizycznych.
Czy 22 dni głodówki to bardzo długo?
Czy tego typu głodówki są niebezpieczne? Czy 22 dni to bardzo długo? Warto przypomnieć historię Angusa Barbieriego — jego 382 dni bez jedzenia to najdłuższa medycznie nadzorowana głodówka w historii (lata 70. XX w.). Angus zaczynał z wagą ponad 200 kg; lekarz zalecił 40 dni głodówki, a potem, po obserwacji, przedłużono ją do 382 dni. Po zakończeniu procesu pacjent ważył około 80 kg.
Kiedy należy zakończyć głodówkę bezzwłocznie.
Słyszałem, że głodówkę należy zakończyć, gdy organizm wyraźnie tego zażąda — objawia się to „wilczym głodem”, którego nie da się już zagłuszyć. Na razie takiego stanu nie odczuwam, więc być może wydłużę post o kilka dni.
Podsumowanie i wnioski
Wynik: -16 kg w 22 dni (z 135 do 119,3 kg).
Ketony: 3,7 mmol/l; glukoza 55 mg/dl → głęboka ketozа.
Prawdopodobne rozbicie utraty masy: większa część to tłuszcz (szacunek ~10 kg), reszta — masa beztłuszczowa i niewielkie zmiany wody/glikogenu.
Dna moczanowa: napady występowały, lecz miały różne nasilenie; możliwy związek z uwalnianiem związków z tkanki tłuszczowej.
Dalsze kroki: planuję stopniowy refeed i monitoring parametrów (elektrolity, fosfor, kreatynina, samopoczucie).
Głodówka już jest zakończona?